Przejdź do głównej zawartości

Posty

Tekst dnia

Spełniam wszystkie warunki, jakie stawiacie Państwo kandydatom na to stanowisko

To nie jest post o szukaniu pracy. Mam pracę, całkiem fajną. Czasem zastanawiam się co lubię w mojej robocie najbardziej - uczniów? A może fakt, że przez ten rok moja praca stała się pewnego rodzaju lifestyle'm?
Uczenie języka angielskiego w korporacji, przede wszystkim uczenie dorosłych, to funkcjonowanie w dwóch trybach. Albo psychologa poznawczego (bo startowanie od zera z językiem, w pewnym wieku, wiąże się ze specyficznymi metodami nauczania takich osób) albo zwykłego psychologa (bo ci z uczniów, którzy już sprawnie mówią po angielsku wykorzystują ten czas na small talk na absorbujące ich tematy).

Jestem więc nauczycielem, który spełnia się w swojej pracy (choć nie wszyscy tak myślą). Mam pewien styl funkcjonowania w tej firmie - jedni wprost uwielbiają moje zajęcia i dają temu szczery wyraz. Inni uciekają przed kartkówkami jak dzieciaki w podstawówce (czasem brakuje tylko, żeby rzucali we mnie śnieżkami przed wejściem). Wszyscy jednakowoż dają mi poczucie przynależności do i…
Najnowsze posty

2018

To nie jest post o postanowieniach noworocznych. Choć w blogosferze post-anowienia powinny być na porządku dziennym. To raczej wejście w kolejny rok, restytucja przestrzeni, w której znów mogę i chcę pisać. Trochę odpoczęłam od blogowania i czas już przestać się lenić.

Ostatnich kilka miesięcy spędziłam na paranoi, depresji i problemach zdrowotnych. Teraz został mi po tym tylko kaszel i układ wegetatywny o sile motyla. Przesiedziałam kilka miesięcy na ekstremalnej diecie, wypadła mi połowa włosów, zapuściłam mieszkanie.

Tymczasem dzieci podrosły. Już w piątek mój mały dwulatek (z hakiem) zaczyna swoje dni adaptacyjne w przedszkolu. Blisko czteroletnia córka ma w niedzielę swój pierwszy, baletowy recital. Długi stopniowo się zmniejszają a mąż zapewnia mi coraz więcej spokoju i stabilizacji.


2017 upłynął mi mniej więcej tak, jak podsumowuje to 2017bestnine.com. Patrzyłam jak moje dzieci rosną i rozwijają się. Małymi kroczkami wprowadzałam w domu nowe (albo stare) meble tworząc naszą prz…

Dieta uboga w puryny

Odebrałam swoje wyniki badań i bardzo się zdziwiłam, że jednak nie są idealne. Kwas moczowy we krwi był podwyższony. Lekarz zalecił mi dietę ubogą w puryny i kazał brać Persen forte, żeby trochę odetchnąć. Mówię, że serce galopuje mi jak szalone -  no to betabloker. I do domu.

Do kardiologa poszłam po znajomości a i ortopeda badał mnie zaprzyjaźniony. Zaraz, zaraz... ortopeda? Tak, otóż okazuje się, że wysoki poziom kwasu moczowego we krwi może mieć skutki w postaci bóli reumatycznych. Choroba znana pod nazwą dny moczanowej albo powieściowej podagry atakuje najczęściej duży palec u stopy. Ale może też zająć inne stawy - w moim przypadku staw ramieniowy. Choć pewności nie mam - trzeba by pobrać płyn i go zanalizować, co się nie wydarzyło, ale odkąd jestem na diecie ubogiej w puryny (dedykowanej właśnie obniżeniu poziomu kwasu moczowego w organizmie) ból zelżał. Duży palec u stopy stał się jakby mniej czuły na ostre powiewy klimatyzacji (wcześniej jakby nie zauważałam, że faktycznie tro…

Days 8 to 30

Mogłabym wyliczać cechy swojego wyglądu, które w ostatnim miesiącu zaczęłam w sobie bardziej cenić. Ale ostatecznie skłaniam się ku jednemu, generalnemu wnioskowi - dobrze jest być.



Nie tyko wtedy, kiedy słońce opromienia twoją twarz, kiedy po ciele ślizga się chłodny, wieczorny wiatr. Także wtedy, kiedy czujesz pot spływający w upale po plecach a nogi bolą od wchodzenia pod górę. Wtedy, kiedy po ciężkim dniu w pracy zapadasz się w miękki fotel, albo gdy resztką sił wleczesz się do łóżka i opadasz w spokojną lekkość snu. Albo wtedy, kiedy budzisz się niewyspana/ny słysząc płacz syna i z piaskiem pod powiekami szukasz po ciemku butelki. Albo wtedy, kiedy małym palcem u nogi zahaczasz w środku nocy o walizkę. Kiedy czujesz zapach porannej kawy albo kiedy po lecie pełnym najlepszych lodów na świecie kupujesz spodnie o rozmiar większe.




Umiłowanie ciała łączy się nieodzownie z umiłowaniem życia i tego co robimy każdego dnia. Patrzenie na bliskich, miłość, obezwładniająca miłość - to coś, c…

Day 7

Lubię moje ciało kiedy... kąpię się. A w zasadzie zaraz po kąpieli, kiedy skóra na nowo oddycha. Sama kąpiel też jest szalenie przyjemna. Ciepło wody na skórze rozluźnia moje ciało i czuję wtedy, jakby ktoś zdjął z moich barków ogromny ciężar. Po chwili przyzwyczajam się do temperatury i miarowo zwiększam ją o kilka przekręceń kurka. I tak co chwila, aż z rury leci tuwimowski urkop a ja coraz szybciej oddycham.

Po wyjściu z wanny można spokojnie wszystko zaczynać od nowa. Takie to ciało gotowe na nowe przygody!

Days 3, 4, 5, 6

W moim ciele najbardziej lubię... swój mózg. Jest integralną częścią mojego ciała. I jestem z niego niesamowicie dumna. Ma unikalną budowę. Jest lekko nadpobudliwy, bo najwyraźniej potrzebuje więcej bodźców na rozruch niż inne znane mi mózgi. Ale jak już wystartuje to jako maszyna jest nie do zatrzymania. Kojarzy tak szybko, że aż para leci. Przyswaja wiedzę ekspresowo. A na dodatek dba o mój niezmiennie wysoki poziom humoru sytuacyjnego. Przy tym wszystkim sprawnie zawiaduje wszystkimi procesami życiowymi mojego organizmu. Mózg sprawia, że jestem, kim jestem. Po części kontroluje nawet mój temperament bo pięknie potrafi wyhamować, albo wręcz przeciwnie - nie nadąża za popędliwością serca i pozwala mi uwolnić całą tę drzemiącą we mnie ekspresję. Uwielbiam swój mózg.

Pozostając w obrębie głowy... lubię też moje włosy. Dużo czasu zajęło mi pogodzenie się z wrażliwymi na wilgotność pędami, które po przebudzeniu niezmiennie dają mi look Diany Ross. Moje włosy to po prostu lata 80-te. Bez r…

Day 2

W swoim ciele najbardziej lubię... swoje dłonie. Chyba dlatego, że widzę je wtedy, gdy podbijają świat. Patrzę na palce zaciskające się kurczowo na kierownicy, na zgrabne paznokcie pomalowane na piękny kolor, jak trzymają kubek z kawą albo uwijają się w ukropie po klawiaturze komputera.

Lubię patrzeć na swoje dłonie, kiedy wyrabiam ciasto, kroję, obieram, kiedy sprawnie coś zawijają albo zagniatają, są umazane oliwą z sałatki albo kleją się od słodkiego budyniu. Lubię, kiedy zanurzam dłoń w misce z mąką, kiedy pozwalam ziarenkom soczewicy oblec moją rękę z każdej strony. Te dłonie karmią całą moją rodzinę, wyczarowują przepiękne posiłki, układają pomidorki w sałatce, układają truskawki na cieście i kroją czekoladę do muffinek. Marynują mięsa, obierają rybę na obiad. Są wszechmocne.

Ale najbardziej lubię swoje dłonie (a w szczególności jedną dłoń), kiedy czuję w niej drugą, malutką rączkę mojego dziecka. Dzisiaj ta dłoń asekurowała małą dziewczynkę w drodze na jej pierwsze w życiu zako…