Przejdź do głównej zawartości

Days 8 to 30

Mogłabym wyliczać cechy swojego wyglądu, które w ostatnim miesiącu zaczęłam w sobie bardziej cenić. Ale ostatecznie skłaniam się ku jednemu, generalnemu wnioskowi - dobrze jest być.



Nie tyko wtedy, kiedy słońce opromienia twoją twarz, kiedy po ciele ślizga się chłodny, wieczorny wiatr. Także wtedy, kiedy czujesz pot spływający w upale po plecach a nogi bolą od wchodzenia pod górę. Wtedy, kiedy po ciężkim dniu w pracy zapadasz się w miękki fotel, albo gdy resztką sił wleczesz się do łóżka i opadasz w spokojną lekkość snu. Albo wtedy, kiedy budzisz się niewyspana/ny słysząc płacz syna i z piaskiem pod powiekami szukasz po ciemku butelki. Albo wtedy, kiedy małym palcem u nogi zahaczasz w środku nocy o walizkę. Kiedy czujesz zapach porannej kawy albo kiedy po lecie pełnym najlepszych lodów na świecie kupujesz spodnie o rozmiar większe.




Umiłowanie ciała łączy się nieodzownie z umiłowaniem życia i tego co robimy każdego dnia. Patrzenie na bliskich, miłość, obezwładniająca miłość - to coś, czego bez ciała nie moglibyśmy mieć. Tu i teraz. Celebrujmy więc każdą chwilę. Ja idę to robić.



Te 30 dni wnikliwego przyglądania się sobie samej zaowocowały nie tylko zmianą nastawienia, ale też świadomością, jak wiele mam i jak łatwo byłoby to stracić. Blog nie znajduje się już w orbicie ważnych spraw. To wentyl, który od czasu do czasu powala mi na realizację zupełnie innych ambicji i celów. Dzieci, dom, przyjaciele i rodzina, praca - to stanowi o mnie całej. Nie tylko praca i intelektualne, akademickie wynurzenia (które jak widzicie wypadły mocno z czołówki mojej piramidy potrzeb). Bycie - takie, jakie jest.



Pozdrawiam Was wakacyjnie i do zobaczenia po przerwie urlopowej!
O.


P.S.
Wszystkie zdjęcia oryginalnie pochodzą z mojego Instagramowego konta. Zapraszam :)

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Z punktu widzenia mamy: Białka Tatrzańska - miejsce na urlop z dzieckiem?

Rodzinny wypoczynek w Białce Tatrzańskiej? To chyba jakiś żart. Wybierając to miejsce kierowałam się raczej udogodnieniami w hotelu i dobrą ofertą cenową, niż urokami miejscowości. No, bo kto z Was liczy na urocze i rodzinne chwile w zatłoczonym górskim top ten wakacyjnych wyjazdów?

Najgorzej byłoby chyba w samym Zakopanym. Białka Tatrzańska, Poronin i Bukowina Tatrzańska są na drugim miejscu jeśli chodzi o gwar, tłok i brak odpowiedniej infrastruktury urlopowo-dziecięcej. Samo miasto to tak na prawdę wieś biegnąca wzdłuż przelotowej trasy Zakopane-Nowy Targ. Ruch samochodowy jak w dużym mieście, chodnik wąski i tylko z jednej strony. Żadnych barierek - podziwiam rodziców puszczających swoje dzieci solo na takiej trasie. Wędrując z Kaniówki (gdzie mieszkaliśmy) do centrum Białki mija się najpierw enklawę pensjonatów dwugwiazdkowych i typowy polski, wakacyjny relaks. To oczywiście domy typu "U Joanny" czy "Pokoje u Basi" (przy dobrych wiatrach "Pensjonat pod Ta…

Siostra i brat, czyli jak nam się poukładały ostatnie dwa miesiące

"Będą jak bliźnięta. Już za rok córka będzie przekonana, że miała brata od zawsze" - powiedziała na którejś wizycie ginekolożka (pewnie na widok mojej niepewnej miny i generalnego zdenerwowania ówczesnym stanem rzeczy).

Moja siostra jest ode mnie dużo starsza. Kiedy ona szła do liceum, ja, gówniara, próbowałam śpiewać z playbacku Majkę Jeżowską na akademiach w podstawówce. Nie przyjaźniłyśmy się. Chciałam na siłę szybko dorosnąć, żeby się ze mną zakolegowała. W zasadzie się udało, ale dopiero całkiem niedawno. Wiadomo - mąż, dzieci, praca. Teraz, kiedy mamy jakąś wspólnotę doświadczeń dogadujemy się nawet nieźle. Wcześniej zdecydowanie nie. Dlatego chciałam, by moje dzieci miały więcej ze sobą wspólnego. Mała różnica wieku, którą im z mężem zafundowaliśmy miała temu sprzyjać. I muszę Wam napisać - jest bardzo dobrze!

Dzieciaki dogadują się ze sobą świetnie, mimo, że Polka porozumiewa się równoważnikami zdań (z lekką skłonnością ku sienkiewiczowsko-afrykańskiego diale…

Nie karmię piersią

Karmi się piersią. I już. I kropka. Niekarmienie piersią opatrzone jest współczującymi okrzykami, internetowym poklepywaniem po plecach i grupami wsparcia - bo wiadomo, że skoro piersią nie karmię, to musiało wydarzyć się coś absolutnie strasznego.

Nagłówki krzyczą, że w zasadzie nie trzeba mieć wyrzutów sumienia, że to nic złego, albo, że też można poczuć się jak pełnoprawna matka. Deprecjonujące podejście do niekarmienia piersią widać choćby w tych artykułach, które mówią, że od dziś już nie trzeba się tego wstydzić. Ergo - trzeba było (najwyraźniej do wczoraj), wyrzuty sumienia też trzeba było mieć. Wespół oczywiście ze świadomością szkody dla dziecka. Niekarmienie piersią - oblanie społecznego egzaminu z macierzyństwa.

Ale zaraz, chwileczkę. Zanim terrorystki laktacyjne zaczną piłować klawiaturę wyjaśnijmy kilka stałych w równaniu tego całego niekarmienia. Przede wszystkim nie twierdzę, że karmienie piersią jest mniej wartościowe. Nie twierdzę też, że karmienie butelką jest lepsze…