Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z marzec, 2015

Żółte tulipany

Wiosna, droga blogosfero, wiosna. W Biedronce żonkile za niecałe 5zł, tulipany i nagle w domu (bo oczywiście wzięłam je ze sobą) zapachniało jak Baryce wracającemu do ojczyzny - wiosną. Przedwiośnie, podłe, brunatne, z szarym, mętnym niebem, zimne i niedostępne przedwiośnie, zło przejściowych pór roku - powoli odchodzi do przeszłości. Mimo, że rano, o 6, kiedy wybiegam do pracy ziemia nadal zmarznięta i szyby w aucie oszronione - wiosnę czuję. Wkładam lekki płaszcz - mimo wszystko.




Szybka, poranna przebieżka po sprawunki pracowo-domowe. Temperatura pewnie w granicach 8 stopni, niby ciepło, ale wiatr przenikliwie zimny. A słońce grzeje buzię, aż miło. Myślę sobie - tak chcę. Żeby mnie takie ciepełko łaskotało w przymknięte powieki a zimny wiatr przynosił opowieści znad siedmiu mórz. A po 11 będzie już tak ciepło, że aż schowam płaszcz do przepastnej torby i w krótkim rękawku będę paradować sobie po włoskiej promenadzie, pić espresso w przerwie na kawę, podglądać turystów z wyższością t…

Witaj nowy blogu!

"Nie ma to, jak od początku być numerem drugim" - powiedział mąż obserwując proces powstawania nowego logo. Hm... czyżby tylko to miał na myśli?

Blog jest drugi - to chyba jasne? Prowadziłam już jednego. Nie tak dawno temu. Ale nie będę mówiła gdzie i po co, bo sprawa jeszcze nie przycichła, co będę jedynce odbierać splendor, glorię i rdzewiejącą chwałę. Niech ma. W końcu to ważna część mnie, pisałam z zapałem. Ale już nie będę - bloga podczytywała teściowa, ciotka, kuzynka, w wolnych chwilach i matka. Podejrzewam o lekturę też ojca i kuzynów z trzeciej linii. Nie lubię, jak mi wszyscy zaglądają do pamiętnika, więc się powolutku z tamtej lokalizacji przeprowadzałam.
Myślałam sobie - po cholerę mi kolejny blogostan? Przecież czasu mam i tak jak na lekarstwo, pisać nie będzie pewnie kiedy. Ale, jak się okazało, przeprowadzki to mój żywioł, przeniosłam więc i bloga. Kiedyś, w ciągu jednego roku przeprowadziliśmy się cztery razy. Cztery! Raz nawet upchnęłam z siostrą regał z IKE…