Przejdź do głównej zawartości

Tropical Poland, czyli o profilaktyce na upalne dni

Nadeszła do nas śródziemnomorska aura upałów. Podobno wiatry znad Sahary, podobno ruchy na słońcu i zbliżająca się apokalipsa - jakikolwiek byłby powód tych wysokich temperatur, trzeba się jakoś przed nimi chronić.

Dzieci 0-12 miesięcy 
Maluszki ciężko znoszą upały, niestety, często z racji braku wyobraźni rodziców. Przykładowo wczoraj, temperatura +38 stopni (na wyświetlaczu mojego auta), a pani wiezie dzieciątko w mało przewiewnej gondolce, ubranego w pełny pajacyk z długim rękawkiem i ciepłą czapeczkę.

Ergo - nie ubieramy dzieci za ciepło. Podobno maluszek powinien mieć na sobie jedną warstwę więcej, niż rodzice. Niemniej jednak, w takie upały zasada ta nie obowiązuje. Jeśli dziecko przyzwyczajone jest do temperatury 36,6 stopnia (z brzuszka mamy), to upały, gdzie odczuwalna temperatura jest wyższa - nie ma potrzeby ubierania go cieplej! Polę ubierałam leciutko, przeżyła, ma się dobrze.

Strój dedykowany to pieluszka (opcjonalnie majteczki lub krótkie spodenki), t-shirt lub przewiewna sukienka, kapelusik lub czapeczka z rondem. Można też położyć dzidziusia golutkiego i przykryć pieluszką.

Dobrą profilaktyką są otulacze lub pieluszki bambusowe (lub muślinowo-bambusowe). Bambus ma naturalne właściwości chłodzące (utrzymuje stałą temperaturę) i antybakteryjne. Dodatkowo chronią przed promieniowaniem UV, więc, są prawie jak dobre okulary przeciwsłoneczne. Otulacze, kocyki i mgiełki bambusowe znajdziecie u Lela Blanc, Poofi (te mamy my), La Millou, oraz innych, renomowanych firm (po wpisaniu w Google hasła "otulacz bambusowy").

Nie zastąpią jednak dobrego kremu z filtrem. Polecę Wam to, czego sama używałam dla malutkiej Poli czyli krem z Pharmaceris baby 50+. Używałam go do twarzy i na całe ciało niemowlęcia. To klasyczna ochrona przeciwsłoneczna dedykowana tak małym dzieciom. Tworzy na skórze film ochronny, który odbija promieniowanie (biała warstwa). Zabieg smarowania powtarza się co 2 godziny (przy ciągłej ekspozycji na słonce).

Ważne jest też nawadnianie. W zasadzie od początku można podawać dzieciom dodatkowo wodę w butelce (najlepiej przegotowaną, wodę do przygotowania mleka z Rossmann lub Bebiko, wodę niegazowaną Primavera dedykowaną niemowlętom), choć z doświadczenia wiem (i tak mówią też poradniki), że karmienie piersią na żądanie wystarczy. Maluszek często przez chwilę pije z piersi zaspokajając pragnienie (pokarm na samym początku karmienia jest dość rzadki) i sam reguluje to ile pije i jak często.



Kobiety w ciąży
Najważniejsze jest unikanie słońca i dobre nakrycie głowy. Nie oznacza to, że nie wychodzę w ogóle na słońce! Wybieram jednak miejsca zacienione (pod drzewem, pod parasolem itp.). Na pełnym słońcu staram się przebywać jak najkrócej. Noszę kapelusz słomkowy, piję dużo wody niegazowanej (ok 3-6 litrów dziennie!).

Do ubrania polecam przyszłym mamom lekkie i przewiewne sukienki. Świetnie sprawdzają się bawełniane sukienki z C&A (w tej chwili przecenione!), choć nie są z sekcji ubrań ciążowych. Odcinane pod biustem zostawiają dzidziusiowi dużo miejsca. Materiał idealny na upały!

Nie polecam spodni (nawet krótkich), jeśli mają pas stabilizujący na brzuchu (to nie pomaga w upały). Sprawdzą się za to shorty z gumą w pasie lub takim sprytnym diwajsem (niby to pas, ale taki mikro mały): takie, takie czy takie.

Ważny jest też krem na słońce. Do twarzy używam filtrów 50+ (także na znamiona), chyba, że w grę wchodzi makijaż, wtedy używam podkładu, który już filtr ma. Dobrym rozwiązaniem są też kremy BB (osobiście uwielbiam ten z Estee Lauder Day Wear z filtrem 30-ką). Podkład obecnie mam z Guerlain z filtrem 20-ką (Parure de Lumiere) kupiony oczywiście za przecenioną kwotę!

Resztę ciała smaruję kremem 30-ką. Nie używam kremów dedykowanych mamom, biorę po prostu dobre kremy: Lirene, Pharmaceris, Bioderma (co akurat jest w domu).



Dzieci 1-2 latka
Pola słońce uwielbia, więc jest na dworze nawet mimo upałów (zwyczajnie nie sposób jej wciągnąć do domu). Rozkładamy jej więc na balkonie lub na ogrodzie pod drzewkiem dmuchany basen z Pepco za 19zł i tapla się malutka radośnie saute lub w stroju kąpielowym. Często wskakujemy razem do basenu u dziadków, wtedy dodatkowo zakładam jej pieluchę do wody (lub zostaje w wersji golas).

W obranku biega równie często - bawełniane, przewiewne sukienki + pielucha lub bez (sika pod krzaczkiem, pięknie, słodko i rozczulająco sika!), t-shirt i krótkie spodnie. Zawsze ma na głowie czapeczkę z daszkiem lub kapelusz z dużym rondem tak, by chronił też kark.

Otulacze bambusowe u takiej dużej dziewczynki się już nie sprawdzają (czasem do spania). Więc chłodzimy się wodą. Polka pije z kubeczka i butelki niegazowaną Primaverę lub Żywca, wodę przegotowaną. Nie pija soków ani herbatek z jej własnego wyboru.

Smaruję ją kremem Pharmaceris dla dzieci i niemowląt lub Bioderma Photoderm Mineral 50+ (świetny dla dzieci i dorosłych wrażliwych na filtry chemiczne i perfumy!). Ważne, by nie stosować go u dzieci poniżej 6-go miesiąca życia.

Po całym dniu na słońcu nawilżam Poli skórę kremem Bioderma Atoderm dla dzieci lub balsamem marki Cetaphil (sprawdzi się też SVR Topialyse dla dorosłych i dzieci). Ten ostatni stosuję także u siebie.



A kiedy słońce przypiecze
Stosuję wtedy Panthenol w piance lub Thermi w żelu. Oba można używać już u niemowląt (choć Panthenol lepiej po 6-tym miesiącu życia).

Absolutnie najlepsze na słońce jest... siedzenie w chłodnym folwarku moich rodziców. Opcjonalnie - nad brzegiem morza, owiewana lekką bryzą, koniecznie z widokiem na Morze Śródziemne, z drinkiem w dłoni i w bikini (figura top modelki obligatoryjna). Ale w moim (ciążowym) przypadku mogę o tej drugiej opcji jedynie marzyć. Zakładam więc słuchawki, włączam hity lata 2010, kiedy to mieszkałam w upalnej Italii i wyobrażam sobie, jak w przyszłe wakacje porzucam rodzinę i wyjeżdżam tam, do starych znajomych sama, bez balastu karmienia, bez konieczności uważania na małe dzieci, dużego męża i samą siebie, by obżerać się makaronem do nieprzytomności, a raczej upijać winem do takiego właśnie stanu, by chodzić po promenadzie w Nervi i parzyć stopy rozgrzaną kostką deptaka, wspinać się na skały i spod okularów słonecznych podglądać przystojnych ratowników (klasa wiekowa 20+, dorabiają w wakacje). A nocą wychodzić na taras na dachu, kąpać się w morzu po ciemku, odwiedzać stare, klubowe kąty... Pierwsza promocja 2016 na linii Katowice - Mediolan jest moja. A wrzesień 2016 będzie ukoronowaniem mojego macierzyństwa, pierwszego roku studiów i  (daj Boże) doktoratu napisanego albo porzuconego na zawsze. A na razie... folwark rodziców, przyjemny chłód dużego domu, wspomniany wcześniej basenik do pół biodra i roześmiana Polka robiąca "hopa, hopa" do wody.

A Wy? Jak zabezpieczacie się przed słońcem? Też marzycie o słonecznych Włoszech? ;)

Pozdrawiam nostalgicznie,
O.

P.S. Poniższe foty wszystkie z Pinterest, Genova - Nervi.







Komentarze

  1. fajny artykuł! na tak upalne dni polecamy też bambusowe otulacze Loolyby http://www.loolyby.eu/kategoria-produktu/otulacze-bambusowe/ doskonale nadają się one dla wrażliwej skóry dziecka, są antyalergiczne, antybakteryjne, antygrzybiczne, wolne od zanieczyszczeń i doskonale absorbujące wilgoć :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja jak byłam w ciąży, to w upały wychodziłam na dwór tylko rano do sklepu, a później dopiero o 18-20 jak się chłodniej robiło.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Dziękuję za komentarz.

Popularne posty z tego bloga

Siostra i brat, czyli jak nam się poukładały ostatnie dwa miesiące

"Będą jak bliźnięta. Już za rok córka będzie przekonana, że miała brata od zawsze" - powiedziała na którejś wizycie ginekolożka (pewnie na widok mojej niepewnej miny i generalnego zdenerwowania ówczesnym stanem rzeczy).

Moja siostra jest ode mnie dużo starsza. Kiedy ona szła do liceum, ja, gówniara, próbowałam śpiewać z playbacku Majkę Jeżowską na akademiach w podstawówce. Nie przyjaźniłyśmy się. Chciałam na siłę szybko dorosnąć, żeby się ze mną zakolegowała. W zasadzie się udało, ale dopiero całkiem niedawno. Wiadomo - mąż, dzieci, praca. Teraz, kiedy mamy jakąś wspólnotę doświadczeń dogadujemy się nawet nieźle. Wcześniej zdecydowanie nie. Dlatego chciałam, by moje dzieci miały więcej ze sobą wspólnego. Mała różnica wieku, którą im z mężem zafundowaliśmy miała temu sprzyjać. I muszę Wam napisać - jest bardzo dobrze!

Dzieciaki dogadują się ze sobą świetnie, mimo, że Polka porozumiewa się równoważnikami zdań (z lekką skłonnością ku sienkiewiczowsko-afrykańskiego diale…

Z punktu widzenia mamy: Białka Tatrzańska - miejsce na urlop z dzieckiem?

Rodzinny wypoczynek w Białce Tatrzańskiej? To chyba jakiś żart. Wybierając to miejsce kierowałam się raczej udogodnieniami w hotelu i dobrą ofertą cenową, niż urokami miejscowości. No, bo kto z Was liczy na urocze i rodzinne chwile w zatłoczonym górskim top ten wakacyjnych wyjazdów?

Najgorzej byłoby chyba w samym Zakopanym. Białka Tatrzańska, Poronin i Bukowina Tatrzańska są na drugim miejscu jeśli chodzi o gwar, tłok i brak odpowiedniej infrastruktury urlopowo-dziecięcej. Samo miasto to tak na prawdę wieś biegnąca wzdłuż przelotowej trasy Zakopane-Nowy Targ. Ruch samochodowy jak w dużym mieście, chodnik wąski i tylko z jednej strony. Żadnych barierek - podziwiam rodziców puszczających swoje dzieci solo na takiej trasie. Wędrując z Kaniówki (gdzie mieszkaliśmy) do centrum Białki mija się najpierw enklawę pensjonatów dwugwiazdkowych i typowy polski, wakacyjny relaks. To oczywiście domy typu "U Joanny" czy "Pokoje u Basi" (przy dobrych wiatrach "Pensjonat pod Ta…

Nie karmię piersią

Karmi się piersią. I już. I kropka. Niekarmienie piersią opatrzone jest współczującymi okrzykami, internetowym poklepywaniem po plecach i grupami wsparcia - bo wiadomo, że skoro piersią nie karmię, to musiało wydarzyć się coś absolutnie strasznego.

Nagłówki krzyczą, że w zasadzie nie trzeba mieć wyrzutów sumienia, że to nic złego, albo, że też można poczuć się jak pełnoprawna matka. Deprecjonujące podejście do niekarmienia piersią widać choćby w tych artykułach, które mówią, że od dziś już nie trzeba się tego wstydzić. Ergo - trzeba było (najwyraźniej do wczoraj), wyrzuty sumienia też trzeba było mieć. Wespół oczywiście ze świadomością szkody dla dziecka. Niekarmienie piersią - oblanie społecznego egzaminu z macierzyństwa.

Ale zaraz, chwileczkę. Zanim terrorystki laktacyjne zaczną piłować klawiaturę wyjaśnijmy kilka stałych w równaniu tego całego niekarmienia. Przede wszystkim nie twierdzę, że karmienie piersią jest mniej wartościowe. Nie twierdzę też, że karmienie butelką jest lepsze…