Mówią, że tylko takie istnieje. Że niemowlę rewolucjonizuje, zmienia, stawia na głowie cały świat. Matce zmienia się nie tylko anatomia (analogia do tekstu roku w plebiscycie na blog toku: tu ), ale i piramida potrzeb: sikanie? Obędę się. Jedzenie - ukradkiem. Ruby Soho pisała wiele razy o tzw. strzępie ( tu ), a Zuzka napisała wprost: ZOMBIE ( tu ). Doskonale to rozumiem, też bywam zmęczona (a zmęczenie Ruby przy dwójce dzieciaków rok po roku rozumiem tym bardziej!), ale, drodzy czytelnicy - wkurwia mnie już ten trend na macierzyństwo bez lukru. Wiem, doskonale wiem, że mama bywa zmęczona. Ale wiem też, że to pełen pakiet macierzyństwa i robienie z tego afery roku (a już tekstu roku to w ogóle...) uważam za deprecjonujące dla matek dnia codziennego , które nie wpadłyby na pomysł skarżenia się na matkostan. Robią bez słowa porządek i nie rozczulają się specjalnie nad zmianą priorytetów. Chcesz mieć dziecko? No to miej, z całym dobrodziejstwem inwentarza: bałagan, brud, n...