Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlam posty z etykietą czas wolny

Z cyklu: w ciąży i z 1,5 rocznym dzieckiem w Tatrach. Dolina Kościeliska.

Znów nas nosi. Nie ma co się dziwić - mały pokój w pensjonacie nie pomieści temperamentu naszej córeczki. Spakowaliśmy więc plecak i dalej w góry (czy doliny) zdobywać kolejne pieczątki w pierwszej książeczce PTTK Poli. Tym razem wybraliśmy Dolinę Kościeliską - zachęceni łatwym podłożem i alternatywą bryczki, gdyby siły zawiodły. Początek standardowy: godzinna dżemka małej w aucie, podczas gdy rodzice kurwowali na korki pod Zakopanem. Przy pierwszym rondzie te rozpływały się w niebyt, co jeszcze bardziej podsycało nasze pragnienie wiedzy: skąd do cholery one się biorą? Droga prosta, jak nigdy w górach, proste rondo, z bocznych specjalnie tłoku nie ma, a jednak 3 kilometry od Jaszczurówki do Zakopanego pokonaliśmy w 30 minut. Nijak się to ma do wczorajszego zatoru na odcinku Poronin - Zakopane (takie same 3 kilometry w godzinę z hakiem!). Dojechaliśmy do Kir, skąd rozpoczyna się wędrówka po Dolinie Kościeliskiej. Jednocześnie doszliśmy do wniosku, że najlepszy z możliwych biznes to ...

W końcu! Uwaga: tekst bez zdjęć!

Wpadli dziś do nas znajomi. Cała plejada - od koleżanki z licealnej ławki po znajomych z harcerskich obozów żeglarskich. W końcu! W sumie narzekałam na nudę, monotonię, że bez sensu to wszystko, że Pszczyna piękna, no, ale jak na wygnaniu. Mąż przyklejony do ekranu komputera dłubie doktorat, ja z brzuchem uwijam się przy Polce, niczym Danusia Wałęsowa, sprzątam, piorę, oddzwaniam do teściowej, naprzemiennie z mamusią. Taki lajf . A tu, jakby się zastanowić: się spotkać nie mogę, bo kuzynka przyjechała, koleżanka z córeczką, druga. Z trzecią się umawiam właśnie SMS-ami. Wczoraj siostra z mężem i córą wpadli na obiad, w czwartek był ojciec, teść, teściowa. Matka w piątek. Teściowa od poniedziałku do środy (z noclegiem, wyższy level  odwiedzin). Dzieje się. Jakby tego było mało, to perfekcyjna postawa każe mi dom czyścić, jak dla brytyjskiej królowej przed każdą wizytą - i po każdej (bo przecież wieczorami daję korki, żeby mieć na środki czystości). Niby zwolnienie, niby powoli sobi...