Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlam posty z etykietą karmienie piersią

Rodzimy po cesarsku, karmimy, bluesujemy - jesteśmy rodzicami (czyli 6 doba po porodzie)

Wróciłam do domu ze szpitala, a ze mną świeży, rumiany bobasek. Mieliśmy dwa plany na powrót - realizowaliśmy trzeci. Polka wpadła do domu nakręcona na "dzidziuś" i "Adaś" - w momencie zaczęła swojego młodszego braciszka ściskać i całować (bez taryfy ulgowej). Moja mama pomaga jak może, mąż dostał L4 na dwa tygodnie, żeby się nami opiekować - nic tylko rodzić te dzieci, prawda? A tymczasem swój warsztat zamykam i nie mam zamiaru więcej na porodówce się pojawiać. Poród to coś bardzo intymnego - przynajmniej w sferze społecznej. Pytają ciężarną "kiedy rozwiązanie" i enigmatycznie pomijają fizyczny aspekt całego momentu narodzin. Metafizyczny kontekst, który nakłada się na rodzenie ubiera to doświadczenie w znamiona magicznego momentu pełnego zjawiającej się w zasadzie znikąd matczynej miłości. Z DUPY, A NIE ZNIKĄD! Kurtuazyjne pieprzenie o "rozwiązaniu" ma się do jakiejkolwiek formy porodu jak przysłowiowa pięść do oka. Miałam cesarkę, więc nie...