Fot.: Pixabay Kiedy masz nienormowany czas pracy (albo dzieci) możliwości czasowe są bardzo specyficzne. Czasem wstaję jeszcze przed świtem i o 6:30 jestem już w pracy, innym razem wychodzę z roboty kiedy inni wybierają się powoli na piątkową imprezę. Muszę więc bardzo wydajnie gospodarować czasem. Kiedy idę do pracy na popołudnie - poranek musi być bardzo ruchliwy, pełen prania, gotowania, prasowania. Kiedy w środku dnia zrobi mi się kilkugodzinne okno koniecznie muszę zająć ten czas przygotowaniem zajęć na cały tydzień albo zrobieniem raportów i list obecności. A kiedy o 10:00 rano już jestem po pracy - w grę wchodzą tylko zakupy. Te wszystkie okienka i pozostałe 20 godzin pracy, których nie mam, to właśnie czas, który mogłabym przeznaczyć na zakupy (tak robię), kawę (o tak!), spotkania na ploty (koniecznie) i fitness (i tu jest problem). Nie jest to kwestia motywacyjna. Mimo upodlającego procederu podskakiwania w rytm popowej muzyki, mimo pokrzykiwania trenerki, która każe ...